Usłyszałem niedawno, od jednego z obrońców podatku dochodowego (nota bene liniowego) że „bez kontroli dochodów państwo byłoby rzucone na żer międzynarodowym grupom przestępczym”! Ale międzynarodowe grupy przestępcze raczej nie ujawniają w ogóle swoich przychodów, ani tym bardziej dochodów (czyli różnicy między przychodem, a poniesionym kosztem w celu uzyskania tego przychodu – nota bene znaczne „koszty” ich działalności to łapówki umożliwiające uzyskiwanie przychodów).
I kto jest tym przestępcą? Terroryści? Zgoda! I kto jeszcze? Może handlarze bronią? A poza tym? Handlarze narkotyków? Przecież oni żyją z tego, że państwa z nimi walczą – to jest jedyne uzasadnienie wysokości marż detalicznych w „przemyśle” narkotykowym. A może przemytnicy? Przecież jeszcze w czasie drugiej wojny światowej uchodzili oni za bohaterów. Podstawa ich działania to dostarczanie ludziom towaru tańszego, od tego, który dostępny jest „legalnie” po opłaceniu haraczu podatkowego na rzecz państwa.