Służba pokarmowa

Wyobraźmy sobie, że istnieje “służba pokarmowa”. Każdy obywatel płaci miesięcznie 38,4% swoich zarobków - a za to istnieje sieć placówek “służby pokarmowej” każdemu dając to, co on zjeść zapragnie. Zwolennicy jej wprowadzenia przekonywaliby nas, że dzięki temu będzie taniej (zakupy hurtem, kobiety nie będą musiały latać po sklepach spożywczych!) i znacznie smaczniej (o co już ONI by - na dobrze płatnych posadach w “służbie pokarmu” - dbali).

Co by się stało?

Jadłodajnie byłyby wypełnione tłumem ludzi domagających się kawioru (jak dają za darmo?). Niemal natychmiast wydano by przepisy, że pewne potrawy się ludności należą, a pewne: nie należą. Mimo to byłyby kłopoty, bo ludzie żarliby nawet schaboszczaki - bez opamiętania. Powołano by więc Komisje Pokarmowe ustalające normy: ile każdemu wolno zjeść dziennie (oczywiście ci, co mieliby znajomych w Komisjach, załatwiliby sobie prawo do jedzenia nawet kawioru - w rozsądnych granicach, oczywiście). W Komisjach pojawiłaby się też - poza kumoterstwem - korupcja. Powołano by więc państwowe komisje mające walczyć z korupcją w “Służbie”, rzecz jasna bezskutecznie, bo pokusa jedzenia kawioru za darmo - byle na receptę - jest zbyt duża. Przy okazji aparat “Służby” plus aparat kontroli, plus ci, co kontrolowaliby tych, co kontrolują - byłby coraz większy - co zmusiłoby do podniesienia składki na “Służbę Pokarmową” o 0,5%. Co nadal by nie wystarczało - choć Komisje obcięłyby listę potraw, które “się należą”.

Wszelkie próby zamknięcia jakiejkolwiek nieopłacalnej jadłodajni - np. we Wrocławiu - budziłyby histeryczne protesty, że okoliczna ludność wymrze z głodu. O tym, by “Służbę Pokarmową” w ogóle zlikwidować nikt nie chciałby nawet słyszeć: panowałoby powszechne przekonanie, że bez tej “Służby” biedni, których nie stać na jedzenie, umarliby po tygodniu z głodu…

A w telewizjach brylowaliby tłuści przedstawiciele “Służby Pokarmowej” - zapewniając, że ONI chcą jak najlepiej.

Otóż: “Służby Pokarmowej” nie ma (UWAGA: piszę to z obawą z uwagi na powiedzenie: “Wymyśl największe nawet głupstwo - a ONI je zrobią!”…) - i ludzie jakoś z głodu nie umierają. Przeciwnie: gazety pełne są porad, jak zwalczać otyłość.

I dokładnie to samo byłoby, gdyby zlikwidować “Służbę Zdrowia”. Natychmiast wszystko wróciłoby do normalności, lekarstw starczyłoby dla wszystkich. lekarze nie musieliby emigrować. Samo - bez choćby jednego dekretu ministra zdrowia.

Przyczyną trudności w “Służbie Zdrowia” nie jest to, że działa źle. Przyczyną Zła jest to, że istnieje.

I dlatego tę “Służbę” - jak i wszelkie “ubezpieczenia” - należy po prostu zlikwidować!
Źrdło: Najwyższy Czas!

Tagi: , ,

Napisz odpowiedź